(3) PE - stocznia - debata
Polscy europosłowie stanęli w obronie Stoczni Gdańskiej, od której Bruksela domaga się ograniczenia produkcji. W zamian jest gotowa zaakceptować wsparcie rządowe, które zakład otrzymał po wejściu Polski do Unii. Komisja Europejska nie dąży do likwidacji stoczni - zapewniał komisarz do spraw rynku wewnętrznego podczas debaty w Parlamencie w Strasburgu.
Charlie McCreevy tłumaczył, że Bruksela, zgadzając się na finansowe wsparcie, musi zażądać ograniczenia produkcji, by konkurencja na unijnym rynku nie została zakłócona. Przekonywał, że redukcje mocy będą z korzyścią dla zakładu.
"To spowoduje, że stocznia będzie mniejsza, ale za to silniejsza i zdolna samodzielnie utrzymać się na rynku" - dodał komisarz do spraw rynku wewnętrznego.
W debacie poświęconej przyszłości Stoczni Gdańskiej wystąpili głównie polscy deputowani. Ich głos był wyjątkowo zjednoczony. Wszyscy - od prawej strony do lewej - zwracali uwagę na historyczne znaczenie stoczni, kolebki Solidarności.
Marcin Libicki z Prawa i Sprawiedliwości mówił, że gdyby nie Solidarność, nie byłoby wolnej Europy. "O tym muszą pamiętać wszyscy" - podkreślał. "Stocznia jest symbolem przemian w Polsce, ale także w skali Europy i świata" - wtórował mu Bogusław Liberadzki z SLD. "I dlatego Stocznię Gdańską należy traktować wyjątkowo" - podkreślał Maciej Giertych z Ligi Polskich Rodzin, i dodał: "Byłoby bardzo źle, gdyby placówka, która broniła się przed komunistami, padła pod naporem unijnych dyrektyw". Janusz Lewandowski z Platfromy Obywatelskiej wyrażał nadzieję, że uda się znaleźć kompromisowe rozwiązanie problemu.
Debata w Parlamencie była jedynie symboliczna, bo los Stoczni nie zależy od deputowanych, a od Komisji Europejskiej. Ostatecznej decyzji Brukseli należy się spodziewać w ciągu kilku tygodni.
Jeśli Warszawa nie porozumie się z Komisją w sprawie ograniczenia produkcji, Bruksela zażąda od stoczni zwrotu pieniędzy przyznanych z budżetu państwa, po integracji z Unią. A to może oznaczać poważne kłopoty finansowe dla zakładu.
iar/B.Płomecka, PR Bruksela/mp/dj
>>
2010-03-08
Wiadomosci / Rosyjska utylizacja samochodów
W Rosji ruszył program utylizacji starych samochodów. Każdy obywatel, oddając na złom ponad 10-letni pojazd, może otrzymać od państwa upust w wysokości 50 tysięcy rubli, czyli równowartość 5 tysięcy złotych, na kupno nowego auta. Władze sporządziły listę 65 marek i modyfikacji samochodów produkowanych w Rosji, które można kupić w zamian za złomowanie starego pojazdu. Do programu włączono specjalnie dobranych dilerów samochodówych i stacje złomowania. Na razie jest to eksperyment, który będzie prowadzony do pierwszego listopada w 49 regionach, czyli na ponad połowie terytorium Rosji. Szacuje się, że skorzysta z niego około 200 tysięcy posiadaczy aut. Jesienią ma być wypracowany stały mechanizm utylizacji starych samochodów na najbliższe lata. W Rosji jest 14 milionów samochodów, które mają ponad 10 lat.